Sajgonki po podlasku i zasmażka ze skrzypu

Sajgonki po podlasku i zasmażka ze skrzypu

Sajgonki po Podlasku

Podczas wiosennego spaceru zbieramy młodę dzikie zioła: pokrzywę, lebiodę, babkę zwyczajną, krwawnik, pędy zarodnionośne skrzypu polnego, pierwiosnek – listki i kwiaty, fiołki… Staramy się zbierać zioła tak, żeby nie trzeba było ich przebierać.

Rośliny płuczemy zimna wodą, zostawiamy na sicie. Po kilku minutach kiedy odciekną, kroimy lub rwiemy na mniejsze kawałki. Przyprawiamy oliwą, sosem sojowym i octem balsamicznym, szczyptą pieprzu. W ten sposób przygotowaliśmy nadzienie.

1 arkusz papieru ryżowego zanurzamy w wodzie. Wyjmujemy na blat nakładamy 2 łyżki nadzienia i zawijamy w kopertę. Postępujemy tak aż do wyczerpania nadzienia.

Możemy usmażyć ryżowe „naleśniki” ale również bez obróbki są smaczne a nawet lepiej komponują się wówczas ze smakiem ziołowego nadzienia.  Sajgonki podajemy z sosem sojowym.

IMGP5306
Lepienie sajgonki z nadzieniem z młodych pędów skrzypu

Zasmażka z młodych pędów skrzypu

Młode pędy zarodnionośne skrzypu polnego obieramy z ciemnej błonki, krótko podsmażamy na oleju, solimy.

Podajemy jako osobny dodatek do obiadu, posypujemy gotowane ziemniaki lub zjadamy jako dodatek do razowego chleba lub podpłomyków.

 

 

 

 

Reklamy

Zaprażka, czyli posypka o światowej sławie i kasza jaglana

Zaprażka czyli posypka z prażonego lnu

  • Siemię lniane prażymy na suchej patelni pod przykryciem (ziarenka lnu podskakują podczas prażenia), dodajemy sól kamienną.
  • Blendujemy kilka minut, tak aby niektóre ziarna zostały w całości.
  • Tradycyjnie zaprażka przygotowywana była w makutrze.

Zaprażką chętnie posypywano dania z ziemniaków oraz kaszę jaglaną, którą dodatkowo polewano olejem lnianym. Zanim dowiedziałam się, że na Podlasiu przyrządzano taka posypkę znałem ją pod nazwą gomasio (jednak przyrządzane z dodatkiem sezamu).

Koryszki z soczewicą czyli zakręcane bułeczki

Koryszki z soczewicą

Przygotowanie nadzienia:

Składniki:

  • 1 szklankę czerwonej soczewicy (namoczonej na 15-20 min)
  • 2 cebule
  • 2 – 3 łyżki oleju
  • Sól, pieprz, szczypta gałki muszkatołowej
  • Zioła: tymianek i majeranek

Cebule smażymy pod koniec dodajemy przyprawy. Soczewicę gotujemy na małym ogniu, gdy będzie miękka i zacznie się rozpadać odparowujemy (pilnujemy żeby się nie przypaliła). Składniki łączymy i zostawiamy do ostygnięcia.

Przygotowanie ciasta:

  • 3 ugotowane ziemniaki, dokładnie rozgniecione widelcem
  • 350-400 g mąki pszennej
  • ½ opakowania drożdży zostawionych do wyrośnięcia z ½ łyżeczki cukru
  • Ciepła woda
  • Sól
  • 3-4 łyżki oleju

Ze wszystkich składników oprócz oleju wyrabiamy ciasto powoli dosypując mąkę. Gdy ciasto zacznie odklejać się od rąk dodajemy oleju wyrabiamy jeszcze chwilę. Zostawiamy na 10 min żeby odpoczęło.

Ciasto rozwałkujemy na grubość 0,5 cm na kształt prostokąta, podsypując stolnice i wałek mąką żeby się nie kleiło. Nadzienie smarujemy na wierzch i zwijamy w rulon jak makowiec, skrajny brzeg smarujemy wodą żeby lepiej się skleił.

Kroimy na 4 cm plastry i umieszczamy w nasmarowanej specjalnej blaszce. Koryszki smarujemy na wierzchu olejem, zostawiamy na 20 min żeby urosły. Pieczemy w nagrzanym do 200°C piekarniku 20 min aż się zarumienią.

Koryszki również często były przygotowywane z suszonymi grzybami.

koryszki z nadzieniem brokułowym

Nadzieniem mogą być również warzywa, jak poznałam przepis na koryszki natychmiast go wypróbowałam. Tu koryszki z nadzieniem z brokułów.

 

 

 

 

Surówka z chwastów, jarmużu i chipsy jarmużowe

Sałatka z chwastów

Przygotowanie składników do takiej sałatki może odbyć się „przy okazji” podczas spaceru. Należy zwrócić uwagę, żeby miejsca gdzie zbieramy ziele było daleko od głównych dróg. Proporcje nie są istotne, wybieramy takie chwasty jakie znaleźliśmy podczas spaceru i które lubimy. Te za którymi nie przepadamy lub jeszcze się w nich nie rozsmakowaliśmy również dodajemy tylko w mniejszej ilości;-) Dajemy w ten sposób naszym kubkom smakowym czas potrzebny na zapoznanie się z nowym smakami. Staramy się zbierać zioła tak, żeby nie trzeba było ich przebierać.

Chwasty, które łatwo możemy znaleźć podczas spaceru to: krwawnik pospolity, pokrzywa (należy parzydełka zlikwidować delikatnie je zgniatając, np. wałkując wałkiem), pędy zarodnionośne skrzypu polnego, pierwiosnek, lebioda, tasznik, babka zwyczajna, jasna, wewnętrzna część tataraku, fiołek, mniszek lekarski (mlecz) ….. i wiele innych.

Rośliny przebieramy, płuczemy pod zimną wodą, odsączamy, rozdrabniamy – możemy bez użycia noża. Przygotowujemy sos: do małego słoiczka wlewały trochę wody, dobry olej np. lniany, ocet jabłkowy, musztardę, sól i świeżo zmielony pieprz. Energicznie potrząsamy zakręconym słoiczkiem.

Jeżeli trudno jest nam się przekonać do sałatki z samych chwastów możemy potraktować je jako smakowity i zdrowy dodatek  do codziennej sałatki i zjeść sałatkę złożoną dodać marchewkę przy pomocy obieraczki pociętą na cieniutkie plasterki, sałatę porwana na kawałki, młody jarmuż z jabłkiem itp. Możemy posypać zaprażką, orzechami włoskimi lub prażonym słonecznikiem.

 

IMGP5080
Dzika sałatka na winie czyli z tego co się nawinie 🙂 Tu akurat dominującymi składnikami są kwiaty pierwiosnka i młode, delikatne liście lipy.

 

Sałatka z jarmużu

Delikatne wiosenne listki jarmużu posmakują nawet tym, którzy za surowym jarmużem nie przepadają.

  • Liście jarmużu, opłukane i osuszone
  • Orzechy włoskie moczone przez 3 h
  • Marchewka przy pomocy obieraczki pociętą na cieniutkie plasterki
  • Przygotowujemy sos: do małego słoiczka wlewamy troche wody, oliwę, ocet balsamiczny, musztardę, sól i pieprz. Słoiczek zakręcamy i mocno potrząsamy.
  • Wszystkie składniki łączymy, polewamy sosem tuż przed podaniem.

 

Chipsy jarmużowie

Liście jarmużu umyć i porządnie odsączyć (w przeciwnym wypadku uzyskamy jarmuż ugotowany na parze), przyprawić ulubiona przyprawą np. solą i pieprzem, chili lub garam masalą, delikatnie skropić oliwa i przemieszać. Wstawić do nagrzanego piekarnika na 5-7 min (zależy od piekarnika).

Surówka z czerwonych buraków

 

Tarkujemy buraki i jabłka, dodajemy posiekaną cebulkę. Przyprawiamy sola, pieprzem, oliwa i octem jabłkowym.

Zupa z pokrzywy i hałuszki czyli…

Zupa z pokrzywy

Składniki:

  • Pęk pokrzywy
  • ziemniaki
  • marchewka
  • cebula
  • pieprz, sól, ziarna kolendry

Wykonanie:

  • Cebule podsmażamy z kolendrą i dodajemy do zupy, pozostałe warzywa gotujemy na pół twardo, dodajemy pokrojoną pokrzywę. Całość gotujemy do miękkości.

IMGP5265

Hołuszki, czyli kluski z surowych ziemniaków

(przepis lekko zmodyfikowany)

Składniki:

  • ziemniaki
  • mąka ziemniaczana lub pszenna
  • sól

Wykonanie:

  • Ziemniaki zetrzeć na tarce o drobnych oczkach, zostawić na sicie na 30 min, żeby obciekały, następnie dodatkowo jeszcze odcisnąć z soku. Delikatnie zlać sok a zgromadzony na dnie naczynia krochmal dodać do ziemniaków. Masę osolić, dodać tyle mąki żeby wyrobić luźne ciasto (nie może rozpadać się pod czas gotowania)
  • Wodę, w której będziemy gotować kluski osolić i dodać łyżkę oleju. Na gotującą się wodę wrzucać łyżką ciasto, gotować kilka minut.
  • Podawać z podsmażoną cebulką, ulubionym sosem lub w zupie np. pokrzywowej;-)

 

Pesto i pizza po podlasku

Pesto z młodych pędów świerka/sosny

Składniki:

  • 1 szklanka orzechów włoskich namoczonych na kilka godzin i odsączonych,
  • 2 szklanki młodych pędów świerka/ sosny zbieranych na wiosnę,
  • 1/4 szklanki dobrej jakości oliwy, może być oliwa z oliwek lub dowolny ulubiony olej,
  • Przyprawy do smaku: sól, pieprz, suszona natka pietruszki.

Sposób wykonania:

Orzechy miksujemy w blenderze stopniowo dolewając oliwy. Gdy orzechy będą rozdrobnione dodajemy powoli pędy sosny/świerka cały czas blendując na gładką masę. Doprawiamy.

IMGP5267
Pesto sosnowe (z lewej) i świerkowe (z prawej)

Pizza Puszczańska z marynowanym burakiem, pokrzywą i suszonymi grzybami

Ciasto wg ulubionego przepisu

Składniki na nadzienie:

  • Suszone grzyby
  • Koncentrat pomidorowy
  • 1 cebula
  • Pokrzywa lub lebioda
  • Oregano, sól, pieprz, chili, ocet winny, cukier
  • 4 ząbki czosnku
  • 3 łyżki dobrego oleju

Wykonanie:

  • Suszone grzyby krótko płuczemy w zimnej wodzie, zalewamy gorącą i zostawiamy na kilka godzin. Następnie kroimy, podsmażamy z cebulą. Pod koniec smażenia dodać rozdrobnione liście pokrzywy/lebiody.
  • Z koncentratu pomidorowego przygotować sos łącząc go z olejem, zmiażdżonym czosnkiem, oregano, solą, szczyptą chili i pieprzem.
  • Wyrośnięte ciasto przełożyć na blaszkę, posmarować sosem pomidorowym, następnie na wierzch wyłożyć składniki: farsz z cebulki i zieleniny na spód, na górę układamy ugotowane i odsączone grzyby. Całość posypujemy oregano i świeżo zmielonym pieprzem. Pieczemy ok. 30 min min w nagrzanym do 180 – 200°C piekarniku.

IMGP5275

Pizza Babci z kiszona kapustą i jarmużem

Ciasto wg ulubionego przepisu

Składniki na nadzienie:

  • 2 szklanki kapusty kiszonej
  • Koncentrat pomidorowy
  • 1 – 2 cebule
  • Kilka liści jarmużu i pokrzywy
  • Oregano, sól, pieprz, chili
  • 4 ząbki czosnku
  • 3 łyżki dobrego oleju

Składniki na sos:

  • 4 ziemniaki
  • Płatki drożdżowe
  • 3 ząbki czosnku
  • Sól

 

Wykonanie:

  • Przygotowujemy sos: obrane ziemniaki gotujemy do miękkości, odcedzamy, wodę zachowujemy. Ziemniaki jeszcze gorące blendujemy z płatkami drożdżowymi i solą na gładką masę. Po ostygnięciu dodajemy zmiażdżony czosnek.
  • Cebulę pokroić w pół krążki i udusić na małej ilości oliwy z kapusta kiszoną, pod koniec dodać rozdrobniony jarmuż i pokrzywę
  • Z koncentratu pomidorowego przygotować sos łącząc go z olejem, zmiażdżonym czosnkiem, oregano, solą, szczyptą chili i pieprzem
  • Wyrośnięte ciasto przełożyć na blaszkę, posmarować sosem pomidorowym, następnie na wierzch wyłożyć podsmażone warzywa. Całość posypujemy oregano i świeżo zmielonym pieprzem. Pieczemy ok. 20 min min w nagrzanym do 180 – 200°C piekarniku.  Na podpieczoną pizzę wykładamy sos i zapiekamy jeszcze 10 min.

IMG_1555[1]

Warsztaty kulinarne 28.11.2015r.

Niecały tydzień temu spotykaliśmy się na warsztatach terenowych. Po prawdzie nie były to takie same warsztaty terenowe jak wiosną. Wprawdzie ich większa część odbyła się pod gołym niebem ale zamiast oznaczania roślin było terenowe gotowanie na ognisku! Za to dziś spotkaliśmy się już typowo kulinarnie w świetlicy w Lewkowie Starym.

Dziś nasze ostatnie spotkanie. Chcielibyśmy zrobić wiele ale czasu na to na pewno nie starczy… w głowach mieliśmy wiele pomysłów: wariacje na temat ulubionej kaszy naszych babć czyli kaszy jaglanej oprócz tradycyjnie podanej z zaprażką i polanej olejem lnianym prosto z olejarni w Hajnówce wiele innych sposobów; tyle nie wykorzystanych przepisów na zupy: ze szczawiu i ta w wersji bardziej kwaśnej ze szczawiku zajęczego, marchwianka, kartoflanka, z soczewicy lub wyjątkowo sycąca z trzech strączków: fasoli, grochu i bobu… nawet można by poświęcić cały warsztat ziemniakowi, to przecież król puszczańskich stołów, każda gospodyni potrafiła przygotować go na 100 sposobów, a uniwersalny kisiel z owsa lub słodkie przekąski jak suszona marchew?

Na dzisiejsze warsztaty przybyły również panie – babcie zaciekawione tym co upichcimy – jak się okazało wiele z nich nie pamiętało już jak przygotować bób lub co można zrobić z soczewicy. Więc odpowiadamy co się dowiedzieliśmy na wywiadach: bób po prostu gotujemy i podjadamy po prostu sam. A w odpowiedzi słyszymy: a u mnie się tak jadło fasolę, tylko tą dużą nie drobną, a kto inny podpowiada, że groch można podgotować, odsączyć i podprażyć na suchej patelni. No ale co z tą soczewicą? Odpowiadamy: nasze babcie lubiły się w zupie z soczewicy, nadziewały nią pierogi i koryszki (dziś będziemy robić), a ugotowaną zapiekały w piecu chlebowym tak samo jak babkę.

Właśnie strączki na puszczańskim stole to oddzielny bardzo szeroki temat, na całe warsztaty… tylko kto udźwignął by więcej niż dwa dania z sycących strączków? Postaram się niedługo zamieścić przepisy, które mnie zaciekawiły i na pewno je wypróbuję: na placki z mąki z grochu oraz zupę z trzech strączków dla domowego siłacza ( tak babcia zachęcała mnie do jedzenia fasoli kiedy byłam dzieckiem: „twój dziadek jadł dużo fasoli dlatego był tak silny, że mógł podnosić dom” jak się później okazało dom w którym się urodziłam  został przeniesiony z innego miejsca, może to dziadek niczym Kapitan Papaj jedna ręką go przeniósł? 😉 )

Tego się nie spodziewaliśmy…, że  seniorki też mogą się czegoś od nas  nauczyć;-) Bardzo nam miło, chętnie przekażemy wiedzę, którą w miły sposób nabyliśmy. A w dzisiejszym menu:

Koryszki z soczewicą,

Zupa z pokrzywy z hałuszkami ( nie mogliśmy być głusi na prośby naszych stałych „warsztatowiczów”, którzy pokochali tą zupę)

Pizza z kiszoną kapustą, jarmużem i sosem ziemniaczanym

Podpłomyki z mąka pszenną i żołędziową

Aromatyczne ziołowe herbatki z kwiatami czarnego bzu i lipy, owocami dzikiej róży i suszonej gruszy

Tradycyjne przekąski: gotowany bób, suszone jabłka, a do łuskania pestki dyni

Zaprażka

A żeby dzieci na pytanie skąd bierzemy kiszoną kapustę nie odpowiadały „ze sklepu!” pokazujemy jak ją ukisić i podpowiadamy jak zakisić jabłka. A robi się to zwyczajnie: kapustę szatkujemy, tylko uwaga na kaczany, które gorzknieją podczas kiszenia a gorycz rozchodzi się po całej kapuście, przecieramy grubą kamienną solą, tarkujemy marchewkę, dodajemy przyprawy: kminek i pieprz w ziarenkach, ciasno układamy w duże słoje lub inne naczynie (najlepiej kamienne lub szklane jeśli jednak nie mamy możemy użyć nawet wiaderka w którym ostatnio kupiliśmy kapustę kwaszoną) na dno układamy ciasno kapustę lekko ubijamy pięścią, kładziemy warstwę jabłek (najlepiej drobnych) i znowu ciasno resztę kapusty. Naczynie z kapustą trzymamy w cieple przez kilka dni pamiętając o kłuciu aż do dna drewnianym szpikulcem lub po prostu drugą stroną drewnianej łyżki. Jak się ukisi odstawiamy w chłodne miejsce;-)

Podczas dzisiejszych warsztatów odwiedziła nas pani Anna Petrowska z Radia Białystok, audycji można posłuchać tutaj.

 

IMG_1501
Ciasto na padpalonki (podpłomyki) z mąki pszennej i żołedziowej
IMG_1528
Poszatkowana do kiszenia kapusta
IMG_1497[1]
Napar z suszonych owoców dzikiej róży, suszonych gruszek, kwiatu lipy i czarnego bzu, który robiliśmy na ostatnich warsztatach, obok kiszona kapusta i dżem z aronii i malin naszej produkcji

IMG_1592[1]
Rozlewanie pokrzywowej zupki z hałuszkami
IMG_1555[1]
Puszczańska pizza z kiszoną kapustą, jarmużem i pokrzywą (ale jeszcze bez sosu z ziemniaków) prawie gotowa!
IMG_1472[1]
Zaproszenie na ostatnie projektowe warsztaty kulinarne
IMG_1562[1]
Koryszki przed wstawieniem do piekarnika

jak przygotować koryszki
Do zrobienia ciast na koryszki potrzebujemy: mąki, drożdży, ugotowanego przestudzonego ziemniaka lub dwóch, sól, trochę wody.

 

IMG_1477[1]
Dodajemy żołędziowej mąki do mąki pszennej i wyrabiamy ciasto na podpłomyki
Obraz 032Obraz 011Obraz 034Obraz 020

 

Pan Jan rocznik 1940 i pani Zinaida rocznik 1935 z Masiewa Nowego

Masiewo Nowe jest wsią zlokalizowaną dawno ale nie oparło się zawierusze wojennej i zostało w czasie wojny całkowicie spalone. Ludzie zaczęli powracać po wojnie. Dziś nie ma śladów po wojennych nieszczęściach, ludzie żyją spokojnie. Miejscowi seniorzy pamiętają lokalne kulinarne i wile z nich do dziś stosują. Odwiedzamy miłe, starsze małżeństwo. Jesteśmy zaproszeni do środka. Jak zwykle pytamy najpierw o podstawowe pożywienie gotowane i jedzone kiedyś. Głównym pożywieniem, co nas nie zaskakuje  były chleb i ziemniaki. Jedzono powszechnie tołkanicę, babkę i placki ziemniaczane. Z warzyw królowała marchew, buraki i cebula.

Z dzikich roślin używano lebiody, szczawiu oraz pokrzywy – preferowano jej odmianę zwaną ognianką.

Jak w całej Puszczy Białowieskiej najbardziej powszechnie spożywanym olejem był olej lniany. Ziarno wożono do tłoczni w Hajnówce.

Do robienia popularnej w regionie zaprażki, wykorzystywanej jako posypka do chleba lub ziemniaków używano stupki czyli moździerza (wiele osób wywiadowanych przez nas w innych wsiach stosowało do tego celu makutry zwanej lokalnie wierciachą).

Zboże na ogół wożono do młyna ale ponieważ niekiedy czekano aż do nocy na swoją kolej niektórzy radzili sobie w inny sposób. Przykładem są nasi gospodarze, którzy mieli w domu własne żarna.

Ciekawostką było to, że ziarno żyta gotowano jak kaszę bez łuskania.

Popularny był kisiel z owsa. Z prostych potraw  gotowano „kapustę leniwą” (całe główki gotowane z dodatkiem masła) oraz zupę o nazwie kapłon – przegotowaną wodę z dodatkiem chleba, soli i pieprzu.

Z pokrzywy oprócz zup robiono herbatę. W tym samym celu suszono też kwiaty mlecza czyli mniszka lekarskiego.
Z tychże gospodarze robili przewijający się już wcześniej w wywiadach miód. Tym razem przepis był ponownie co najmniej ciekawy. Należało zebrać 8 wiader(!) kwiatków mniszka, namoczyć ok. 1 godziny i zagotować, po czym od razu wyłączyć i zostawić do naciągnięcia na noc. Rano przecedzić, kwiaty odrzucić, do odlanej wody dodać cukier i cytrynę bądź kwasek cytrynowy, ponownie zagotować i zamknąć na gorąco w słoikach.
Zbierano czosnek niedźwiedzi znany pod nazwą czosnek czemrucha. Zbierano też sporo grzybów m.in. prawdziwki, „czerwonogłówce” (czyli czerwone kozaki), opieńki oraz „pistraki” (prawdopodobnie chodzi tu o żółcień siarkowy – jadalną hubę żółtego koloru, rosnącą na pniach drzew nawet zimą.
Zbierano na herbatę „bukwicę” – kwiaty tej rośliny zbierano do 7 lipca.
Wykopywano korzenie chrzanu, który tarto z ćwikłą. Przepis był prosty: gotowany burak, tarty chrzan, sól, cukier do smaku, odrobina wody.
Z pokrzywy oprócz zup robiono herbatę. W tym samym celu suszono też kwiaty mlecza czyli mniszka lekarskiego.
Z tychże gospodarze robili przewijający się już wcześniej w wywiadach miód. Tym razem przepis był ponownie co najmniej ciekawy. Należało zebrać 8 wiader(!) kwiatków mniszka, namoczyć ok. 1 godziny i zagotować, po czym od razu wyłączyć i zostawić do naciągnięcia na noc. Rano przecedzić, kwiaty odrzucić, do odlanej wody dodać cukier i cytrynę bądź kwasek cytrynowy, ponownie zagotować i zamknąć na gorąco w słoikach.
Zbierano czosnek niedźwiedzi znany pod nazwą czosnek czemrucha. Zbierano też sporo grzybów m.in. prawdziwki, „czerwonogłówce” (czyli czerwone kozaki), opieńki oraz „pistraki” (prawdopodobnie chodzi tu o żółcień siarkowy – jadalną hubę żółtego koloru, rosnącą na pniach drzew nawet zimą.
Zbierano na herbatę „bukwicę” – kwiaty tej rośliny zbierano do 7 lipca.
Wykopywano korzenie chrzanu, który tarto z ćwikłą. Przepis był prosty: gotowany burak, tarty chrzan, sól, cukier do smaku, odrobina wody.
Pito dużo ziół oraz kompoty z jabłek, gruszek, czarnego bzu.
Do tej pory gospodarze zbierają i piją zioła. Prezentują ręcznie pozawijane i opisane, papierowe koperty zawierające różnorakie susze dzikich roślin.
Powodzeniem przed laty cieszyły się bób (obecnie mało w tych okolicach używany) i fasola.
Jedzono bardzo dużo kapusty. Kiszono ją w całych głowach. Uprawiano proso na kaszę jaglaną.

 

Pani Nina rocznik 1938 z Kapitańszczyzny

Pani Nina jak większość przepytywanych przez nas osób początkowo twierdzi, że niewiele pamięta ale otem okazuje się, że pamięta całkiem sporo.

Pamięta gotowanie zup z dzikiej lebiody, pamięta także, że ludzie preferowali szczawiówkę gotowaną z ziemniakami i podawaną z jajkiem, masłem i śmietaną.

Wspomina zbieranie grzybów – borowików, które suszono oraz opieniek smażonych i spożywanych jesienią.

Grzyby również kwaszono, niestety pani Nina nie pamięta jakie dokładnie grzyby. „Jakieś białe chruszcze, takie blaszkowate” -mówi.

Na pytanie o podstawowe pożywienie dnia codziennego odpowiada, że bardzo często na wieczór podawano w jej domu rodzinnym zupę jarzynową.

Pospolitym pokarmem była również zacierka z ziemniakami zabielana mlekiem. Na śniadanie jedzono bardzo często tołkanicę z kiszonym ogórkiem. Jeśli zostało jej trochę ze śniadania spożywano ją później na zimno.

Popularne były gołąbki z kapusty kiszonej w całych główkach, których farsz stanowiła kasza jęczmienna lub ryż z dodatkami.

Kaszę jaglaną jedzono z mlekiem na słodko.

Na zimę suszono śliwki na piecach-leżankach. Chleb wypiekano oczywiście na zakwasie z mąki żytniej. Najbardziej popularnym olejem był olej lniany. Groch i soczewice mielono na mąkę i z tychże mąk pieczono babki.

Soczewica rzekomo dobrze rosła na okolicznych, piaszczystych glebach.

Warzywem niegdyś popularnym, które mimo, że smaczne i zdrowe obecnie nie wiedzieć czemu wyszło z mody była brukiew, którą jedzono głównie na surowo.

Do picia popularny był kwas chlebowy z dzieży oraz kwas robiony z ogórecznika.

Znanym w okolicach deserem był kisiel z owsa podawany na słodko z cukrem lub np. z podsmażoną cebulką.

 

 

 

Jesienne warsztaty terenowe 22.11.2015

Spotykamy się po dłuższej nieobecności. Jesień mniej nam się kojarzy z dzikimi roślinami jadalnymi. Jednak jest to czas kiedy wiele roślin wydaje owoce.
Podczas ostatnich warsztatów terenowych poznawaliśmy z naszą grupą dzikie rośliny przedwiośnia i wiosny. Tym razem celem naszego spotkania było zapoznanie uczestników z dzikimi darami jesieni. Smakowaliśmy owocowych przetworów z jarzębiny, aronii, żurawiny i malin. Przygotowywaliśmy żołędzie tak aby pozbyć się goryczy. Przegryzaliśmy suszone jabłka i gruszki oraz prażony słonecznik…ten ostatni okazał się doskonałym dodatkiem do kanapek z pastą z żołędzi;-) Połączenie to zostało wymyślone w czasie warsztatów, kolejny powód dla którego warto spotykać się podczas jedzenia w większym gronie;-)
Mimo dość chłodnej i deszczowej pogody przygotowaliśmy ognisko, na którym ługowaliśmy żołędzie, tak aby nadawały się do spożycia (bez tego procesu są praktycznie niejadalne z uwagi na silną gorycz w ich smaku). Ponieważ jest to proces troszkę skomplikowany i długotrwały na zachętę przynieśliśmy przygotowaną wcześniej pastę z żołędzi…Początkowo nie wzbudzała zaufania swoim specyficznym wyglądem, ponieważ podczas ługowania żołędzie nabierają ciemnej barwy, ostatecznie przekonała do siebie młodszych i starszych uczestników. Większość z nas jadło żołędzie pierwszy raz w życiu. Same w sobie jakkolwiek mają specyficzny posmak to jak większość półproduktów nie są niczym porywającym. Ale wystarczy je dobrze przyrządzić i odpowiednio doprawić aby stały się smakowitym kąskiem. Tak powstała pasta z żołędzi z podsmażonym na nierafinowanym oleju czosnkiem i cebulą. Całkiem smakowita. Pojawiły się więc próby, żeby do czegoś porównać jej smak i wygląd…wypadło na kaszankę. Hmmm… mi osobiście bardziej przypomina pastę z czarnej fasoli. A wg was, do czego można porównać pastę z żołędzi? Zapraszamy do dzielenia się opinią na forum!
Na ognisku zrobiliśmy też pieczonkę z warzyw jaką przygotowywały nasze babcie w żeliwnych brytfannach w piecu chlebowym. Duży żeliwny gar od środka obłożyliśmy liśćmi kapusty, wypełniając środek nadzieniem z korzeniowych warzyw (brukiew, ziemniak, marchew, burak) z dodatkiem cebuli, jarmużu i pokrzywy. Warzywa upieczone w ogniskowym żarze smakują równie wspaniale jak te z chlebowego pieca, więc jeśli nie macie w domu tradycyjnego pieca nic straconego. Nasze babcie często w chlebowym piecu przygotowywały całe obiady. Myślę, że to doskonały sposób, żeby bez zbędnego zawracania sobie głowy przygotować pyszny obiad – z chwilą wstawienia do pieca odchodzi pamiętanie o mieszaniu gotowanej potrawy, jedyne co pozostaje to pamiętać aby jedzenie w porę wyjąć.
Ze względu na niesprzyjającą pogodę część uczestników schroniła się pod dachem świetlicy w Lewkowie Starym, gdzie dodatkowo przygotowaliśmy jeszcze babkę z grochu (obecnie nazwalibyśmy ją pasztetem z grochu) oraz upiekliśmy ziemniaki z cebulą i białowieskimi przyprawami: jałowcem, tymiankiem i majerankiem. Na rozgrzanie piliśmy aromatyczną herbatę z pędów malin, które można zbierać przez cały rok i herbatę ze świeżej pokrzywy – za 3 dni zapowiadają mróz i śnieg ale jeszcze dzisiaj w Puszczy nazbieraliśmy jej sporo.
Podamy krótki przepisy na przygotowanie żołędzi:
1. Żołędzie należy podprażyć aby łatwo się obierały ze skórki.
2. Obrane i pokrojone w ćwiartki żołędzie gotujemy ok 3 h w ługu (ług to mieszanina wody z popiołem. Do ługowania żołędzi używamy popiołu z drzew liściastych, popiół z drzew iglastych sprawiłby że żołędzie stałyby się bardziej gorzkie. Popiół należy przesiać żeby pozbyć się niedopalonego drewna i węgielków, które trudno później oddzielić od żołędzi). Próbujemy czy żołędzie nie są gorzkie, jeśli ich smak jest ok, możemy przystąpić do płukania. Żołędzie przepłukujemy zimna wodą, następnie zalewamy wodą i gotujemy chwilę, wodę zlewamy. Postępujemy tak 2-3 razy.
3. Tak przygotowane żołędzie możemy użyć do pasty – przepis znajduje się tutaj, natomiast jeśli chcemy uzyskać z nich mąkę należy je wysuszyć, a jeśli kawę jeszcze dodatkowo uprażyć.
4. Uprażone żołędzie mielimy w moździerzu lub młynku do kawy.