Podsumowanie

Zbliża się moment, żeby trochę zastanowić się co udało się w naszym projekcie osiągnąć. Oczywiście nie będę tu robił żadnego podsumowania ilościowo – rzeczowego (takie musimy przedłożyć grantodawcy) ale po prostu chciałem się zastanowić co dały nasze projektowe działania i kto na nich skorzystał. Nazbieraliśmy sporo informacji, których część udostępniliśmy na blogu (i będziemy udostępniąć dalej bo ta dziedzina nie przestaje nas interesować mimo, że projekt ma się ku końcowi). Zainteresowaliśmy tematem dzieciaki i jakby wtórnie osoby starsze. Zainteresowało się też trochę osób „postronnych” – rodziców, turystów, starszego rodzeństwa. Każdy mniej lub więcej z tego wyniósł. Najwięcej skorzystaliśmy my sami. Byliśmy tym zajęci najdłużej. Uczestnicy warsztatów i wycieczek się zmieniali, raz byli, raz nie. Osoby udzielające wywiadów przypominały sobie tylko to co i tak już wiedzieli. My wysłuchaliśmy wszystkich wywiadów. W różnych miejscach. Wiele potraw przetestowaliśmy. Czytaliśmy i szperaliśmy w książkach i w necie, żeby poszerzyć swoją wiedzę. I naprawdę sporo jej zyskaliśmy w tej dziedzinie przez rok.
Analizując zebrane w trakcie wywiadów dane, czytając nagrania i przeglądając notatki nie sposób też nie podzielić się z Wami podstawowymi refleksjami na temat dzikich roślin jadalnych, ich tradycyjnym użytkowaniem w Puszczy Białowieskiej i okolicach. Nie sposób nie zastanowić się co nam się wydawało przed i na początku projektu, a jak okazało się, że jest naprawdę. Co się potwierdziło….
Spodziewaliśmy się większej różnorodności dzikich roślin używanych w lokalnej kuchni. Okazało się, że z małymi wyjątkami ilość dzikich roślin wykorzystywanych w kuchni była ograniczona. Głównie pokrzywa, lebioda, szczaw. Do tego chrzan, woda brzozowa, dzikie owoce, grzyby (wprawdzie to nie rośliny ale wpisują się dobrze w kanon kuchni roślinnej). Pojawiał się mniszek lekarski, różne zioła, czasem coś jeszcze ale myśleliśmy, że ludzie będą znali więcej darów przyrody.
Jaki jest tego powód nie wiemy. Czy inne rośliny nie były używane? Czy zostały zapomniane na dobre? Przecież niekiedy słyszeliśmy w wywiadach stwierdzenia typu „ w lesie wszystko się jadło, zwłaszcza gdy brakowało pożywienia” ale na pytanie co konkretnie nie udawało się już często uzyskać odpowiedzi. Może zadziałał tu mechanizm wyparcia. Ktoś, kto cierpiał niedostatek pewnie nie chciał pamiętać, jak musiał zbierać i jeść dzikie zielsko więc zapomniał. A może to często starsze historie i nie ma już wielu ludzi, którzy mogą je pamiętać?
Co się potwierdziło z naszych przypuszczeń?
Na pewno ogólnosłowiańskie umiłowanie ziemniaka i żytniego chleba na zakwasie. Wszechobecność kasz. Uwielbienie kiszenia kapusty i ogórków.
Jakieś zaskoczenia? Coś o czym nie wiedzieliśmy, a okazało się powszechne?
Wiele takich niespodzianek:
Kiszenie kapusty w całych głowach, tołkanica i jej powszechność, kisiel z owsa.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s